Gareth Dickson

Koncert
12.11  |  G. 19.00  |  The Spencer Pub
GD1 by Ryo Mitamura kopia
↑ fot. Ryo Mitamura / The Big Lie ↓

„Muzyka Garetha Dicksona potrafi pogrążyć w głębokiej nieświadomości, albo w innej, odległej od nas przestrzeni świata… Jest rodzajem snu na jawie”. /Decoder Magazine

Stali bywalcy festiwalu Ars Cameralis zapewne pamiętają koncert legendarnej wokalistki Vashti Bunyan w 2014 roku. Wówczas na scenie kameralnej NOSPR towarzyszył jej gitarzysta Gareth Dickson. Zapewne nie myśleliśmy wówczas, z artystą jakiej miary mamy do czynienia. A przecież w przeszłości bywał porównywany z wieloma znakomitymi wykonawcami, w tym przede wszystkim z kultową postacią sceny songwriterskiej, jaką niewątpliwie jest Nick Drake. Sam Gareth Dickson nie unika tych porównań, choćby ze względu na barwę głosu i sposób jego artykulacji znajdujące się w dość bliskim powinowactwie z legendą. Zresztą dorastający Dickson słuchał utworów Drake’a niemal na okrągło, a sposób, w jaki ten opisywał świat, ukształtował wrażliwość przyszłego artysty. O ogromnej roli, jaką w formowaniu się własnego muzycznego języka Garetha Dicksona odegrała twórczość legendarnego pieśniarza, świadczy hołd, jakim był album z interpretacjami pieśni Drake’a, zatytułowany Wraiths i wydany przez Szkota w roku 2014. Oczywiście dziś Gareth Dickson mówi już własnym, trudnym do podrobienia językiem. Na jego rozwój bez wątpienia wpłynęli i inni artyści: Syd Barrett, Robert Johnson, Bert Jansch, Davey Graham, Mississippi John Hurt. Dużą rolę odegrał również Atahualpa Yupanqui, z którego twórczością zetknął się podczas pobytu w Argentynie. Dla Garetha Dicksona był to dowód, że znakomitych songwriterów można spotkać nie tylko w Stanach Zjednoczonych czy Europie.

Zadebiutował płytą Spruce Goose w 2005 roku, w tym samym roku opublikował kolejny album – Solina Sea. Wciąż wiele pisał. Kolejne utwory na krążkach pojawiały się w latach 2009 (Collected Recordings) oraz 2010 (The Dance). Dwa lata później ukazała się, jak sam o niej mówi, najbardziej „niespokojna” płyta w jego życiu – Quite A Way Away, będąca pokłosiem pobytu w Argentynie. Gareth Dickson nie ucieka też od innych inspiracji: lubi klasyków (np. Jana Sebastiana Bacha), chętnie słucha Briana Eno, Aphex Twina czy zespołu Kraftwerk. Na jego półce z płytami znalazło się też miejsce dla Joy Division. Na płycie Orwell Court z 2016 roku zmierzył się, zresztą z bardzo dobrym skutkiem, z utworem Atmosphere z repertuaru współtwórców zimnofalowego brzmienia