Resina / Stefan Wesołowski

Koncert
10.11  |  G. 20.00  |  Dom Oświatowy Biblioteki Śląskiej
Stefan Wesołowski, fot. Rafał Kolsut kopia
↑ Stefan Wesołowski, fot. Rafał Kolsut / Resina — Nightjar ↓

STEFAN WESOŁOWSKI → Odkąd w 2008 roku ukazała się jego debiutancka Kompleta, utwór stworzony do tekstów brewiarzowych na dwa głosy, kwartet smyczkowy i elektronikę, zaczęto mówić o narodzinach nowego muzycznego idiomu w rodzimej twórczości. Muzykolodzy spierają się, czy jest mu bliższa postawa neoklasycystyczna, czy postmodernistyczna, a muzyk, jakby obok toczącej się dyskusji, wciąż konsekwentnie podąża własną ścieżką, syntezując elektronikę z klasyką, polifonię z minimalizmem, muzykę repetycyjną z improwizacją. Wesołowski to przede wszystkim kompozytor, skrzypek oraz producent muzyczny, który nagrywa dla znakomitych wytwórni: Important Records (nagrywali dla niej m.in. Coil, Merzbow, Jozef Van Wissem, Eliane Radigue), Ici D’ailleurs oraz Mute Song (to oficyna m.in. Nicka Cave’a, Swans czy Maxa Richtera). Publiczność miała okazję poznawać go przez ostatnią dekadę choćby dzięki wspólnym nagraniom z Michałem Jacaszkiem (płyty TrenyPentral oraz praca przy soundtrackach do Golgoty WrocławskiejSali Samobójców). Zresztą lista wykonawców, z którymi skrzyżowały się jego muzyczne szlaki, jest zdecydowanie dłuższa, a znajdziemy na niej także braci Waglewskich, Szymona Kaliskiego czy Karolinę Czarnecką. Muzyka Wesołowskiego jest jakby stworzona dla kina i teatru. Doskonale zdawali sobie z tego sprawę twórcy filmu dokumentalnego o Marlonie Brando, zapraszając kompozytora do przygotowania ścieżki dźwiękowej filmu Listen To Me, MarlonJak dotąd przygotował trzy autorskie albumy; po Komplecie, której utwory powstawały na zamówienie dominikanów, kolejno ukazały się Liebestod w 2013 roku oraz tegoroczny Rite of The End.

RESINA → Muzyczny projekt Karoliny Rec, która do perfekcji opanowała technikę łączenia wiolonczeli z nieskomplikowanymi urządzeniami elektronicznymi, w tym m.in. z looperem. Mimo hipnotyczno-onirycznego charakteru jej performansów, każdy występ ma wewnętrzną dramaturgię, która skupia na sobie uwagę słuchaczy. Minimalistyczna formuła jest tylko pozorna — Resina proponuje bardzo intensywne doświadczenia z pogranicza elektroniki, klasyki i wszystkiego, co z takich połączeń może wyniknąć. Poszukiwania Resiny czasem prowadzą w stronę zaskakująco piosenkowych kompozycji, innym zaś razem przybierają formę bardziej abstrakcyjnych impresji. Przełomowy dla absolwentki gdańskiej Akademii Muzycznej okazał się zeszły rok. Wówczas podpisała kontrakt z ikoniczną brytyjską wytwórnią FatCat Records (związani z nią byli m.in. Animal Collective, Múm czy Sigur Rós) i jej sublabelem o nazwie 130701. Tym samym została pierwszą artystką z Polski związaną z tą legendarną oficyną. Efektem kontraktu stał się album Resina, wydany przed rokiem w październiku, i — co ważne — zawierający w całości materiał zarejestrowany na żywo w studiu. Artystka w swoisty sposób przemyca i dzieli się własnymi inspiracjami; wśród nich możemy wskazać wpływy całkowicie uświadomione, m.in. twórczość Henryka Mikołaja Góreckiego, Witolda Lutosławskiego oraz elektronicznej awangardy, jak i te, które — jak sama wspomina w jednym z wywiadów — pojawiają się mimowolnie, jako wynik szukania po omacku, jak na przykład polska muzyka ludowa.