Idea

„Ależ rozum — powiadają — jest rzeczą bardzo ważną!” / Erazm z Rotterdamu

Jeżeli wychwalanie głupoty staje się współcześnie tożsame z opowiedzeniem się po stronie myślenia etycznego, bez wątpienia zakrawa to na paradoks. Myliłby się jednak ten, kto pomyślałby, że w naszym festiwalowym motcie chodzi o głupotę traktowaną dosłownie. Ta wychwalana przez Erazma z Rotterdamu, a podchwycona ochoczo przez organizatorów Festiwalu Ars Cameralis, domaga się dookreślenia i uzasadnienia. Chodzi o „głupotę” wziętą w nawias, w cudzysłów, podaną w wątpliwość. Bycie głupim w oczach świata związane jest z trwaniem w permanentnej bezdomności. Z pozbawieniem się komfortu bycia częścią jakiejkolwiek wspólnoty. Semantyka głupoty staje się nierozłączną częścią stanu obcości i poczucia inności. To daje jednak „głupcom” przewagę w każdej potyczce z rzeczywistością. Bycie „nie z tego świata” ofiaruje łaskę nietykalności, która objawia się zakorzenieniem w wolności świadomego bycia poza światem realnym. Czy głupota pozwala zbliżyć się do sedna człowieczeństwa w całej jego pełni i nieskończoności? Jak najbardziej! Głupi często traktowany jest i odczytywany przez wspólnotę jako ten Inny, naznaczony. Obiekt drwin, niezrozumienia, pozorna ofiara wytykana palcem. A więc może Odmienny lub Święty? Jak w Idiocie Dostojewskiego, którego tytułowy bohater, Książę Myszkin — traktowany przez swych rozmówców niczym głupiec — okazuje się postacią bliższą aniołom niż ludziom.

Głupota ma setki twarzy. Organizatorów Festiwalu Ars Cameralis najbardziej interesuje właśnie to jej wyjątkowe oblicze, które każe zbłąkanemu wędrowcowi pójść pod prąd. Przeciw światu. Przeciw wszystkim. Staje się ono aksjomatem. Koniecznością, która — choć stygmatyzuje — ofiarowuje nieograniczone możliwości. Odczytywana i interpretowana zgodnie z duchem historii, w myśl której stawała się siłą sprawczą napędzającą świat, jawi się jako potęga mądrości, inteligentnego sceptycyzmu, niepohamowanych emocji i wierności sobie. Jej oblicze przybiera postać bezkompromisową. Jej obraz odnaleziony może zostać w krzywym zwierciadle, w drwinie albo sowizdrzalskim chichocie. Choć, mówiąc Dostojewskim: „chociaż słychać śmiech, wcale nie jest do śmiechu”. Owa głupota (podkreślmy to raz jeszcze — głupota w oczach świata) przejawia się dociekliwością, pasją stawiania niewygodnych pytań, czasem inteligentną i prowokacyjną błazenadą, a nawet szaleństwem. Myślimy więc o głupocie poniekąd inscenizowanej, skłaniającej się ku kategoriom gry, posługującej się takimi narzędziami, by za pomocą alternatywnych sposobów negocjacji ze światem wpłynąć na dezorientację centrum.

ⅩⅩⅥ edycja Festiwalu Ars Cameralis odwołuje się więc nie do ludzkiej cechy zwanej głupotą, nie do prymitywnego i bezmyślnego istnienia bez właściwości, lecz do „głupoty” a rebours, która wytrąca z letargu. Jest intelektualnym orężem w rękach „bezbronnych”, którzy odrzuciwszy społeczne schematy i normy, stają się piewcami humanizmu otwartego na niepokorne myślenie, jakie w przeszłości wielokrotnie przewodziło następującym po sobie zmianom paradygmatów i dominujących światopoglądów. Będąc progresywnym wyznacznikiem każdej następującej po sobie współczesności, stawało się siłą rewolucyjną. Wierzymy, że odczytywanie świata „na opak” prowadzić może do odkrycia najbardziej adekwatnych sposobów dysputy o Sensie i Prawdzie. Rozsadzanie zastanych hierarchii nie ma na celu erozji fundamentalnych zasad rządzących światem, a jedynie przybliżenie najistotniejszych, zapomnianych systemów pojęć i znaków, tęsknot i uczuć wraz z ich nowatorskimi interpretacjami i innym umocowaniem na mapie człowieka. Pochwała głupoty jest więc de facto pochwałą myślenia krytycznego, które przejawia się na wiele sposobów. Z jednej strony wyrasta z przebogatych form buntu, z drugiej zaś posługuje się ochoczo figurami i symboliką sowizdrzała, klauna, arlekina i błazna. Czyli postaci, które — jak w przypadku tego ostatniego — pod błazeńską maską skrywają ból, troskę, odznaczają się krystaliczną inteligencją i mądrością. Prowokując, intrygując, szturchając czy też wzbudzając błazeński śmiech, stają się wyrzutem sumienia dla pozostałych.

W przebogatym festiwalowym menu odnaleźć można wydarzenie, które odbędzie się 10 listopada; wtedy to o „pochwale głupoty” rozmawiać będą osobowości tak znakomite, jak Agata Bielik-Robson, Zbigniew Mikołejko, Krzysztof Koehler, Grzegorz Jankowicz czy Tadeusz Sławek. Jednak zaglądając wnikliwie w niemalże wszystkie festiwalowe zaułki, odkryjemy inne wyraziste wątki prowadzące do pochwały niezależności twórczej, transgresji i zachwytu nad potęgą odważnego bycia w świecie — czyli do tej wyjątkowej pochwały głupoty, w której Erazm z Rotterdamu widział szansę na przetrwanie humanizmu, a organizatorzy tegorocznej edycji Festiwalu Ars Cameralis znaleźli inspirację do poprowadzenia kolejnej festiwalowej narracji, składającej się z ponad trzydziestu wydarzeń artystycznych.

To będzie jak zwykle słoneczny listopad z Festiwalem Ars Cameralis! Zapraszamy Was na liczne niespodzianki, zachwyty i zderzenia z cudownością tego, co powoduje, że sztuka jawi się jako najsilniejszy oręż w zmaganiach o przetrwanie nieoczywistego piękna, mądrości i takiego systemu wartości, który skutecznie opiera się tej głupocie (bez cudzysłowu), jaka znajduje się poza obszarami naszych fascynacji.

Bartłomiej Majzel

Historia

Różnorodność gatunkowa, eklektyczność, interdyscyplinarność to tylko niektóre z mocnych stron Festiwalu Ars Cameralis organizowanego od 1992 roku, który na stałe wpisał się na mapie wydarzeń kulturalnych województwa śląskiego. Jego nadrzędną ideą jest prezentowanie najciekawszych i najgorętszych zjawisk we współczesnej kulturze. Każdego roku przez kilka listopadowych tygodni w wielu miastach województwa niepodzielnie królują muzyka, literatura, teatr i sztuki wizualne.

Odkrywanie nowych zjawisk, trendów i talentów stało się jednym z celów działalności Ars Cameralis. W ciągu 25 edycji gościliśmy na Festiwalu artystów wybitnych, prowokujących i idących pod prąd. Philippe Jaroussky, Jane Birkin, Laurie Anderson, John Cale, The National, Kronos Quartet, John Zorn, Calexico, Tindersticks, Fleet Foxes, Charles Bradley & His Extraordinaires czy Vashti Bunyan to tylko niektórzy twórcy, w których koncertach uczestniczyła publiczność Górnego Śląska. Prezentowaliśmy również twórczość niezwykłych artystów: Davida Lyncha, Zofii Rydet, Pawła Althamera, Lecha Majewskiego, Krystiana Lupy, Zbigniewa Rybczyńskiego, Rolanda Topora, Jake’a i Dinosa Chapmanów, Kishina Shinoyamy czy Pabla Picassa. Stanowi to najlepszy dowód na to, że warto zaglądać w listopadzie do Katowic, Sosnowca, Mikołowa, Chorzowa czy innych śląskich miast, by uczestniczyć w wielu niezapomnianych wydarzeniach artystycznych.

Organizator

Instytucja Kultury Ars Cameralis istnieje od 1994 roku. Jej podstawowymi polami działalności jest organizacja corocznego Górnośląskiego Festiwalu Sztuki Kameralnej oraz promocja śląskiej kultury i sztuki w Polsce oraz poza granicami kraju. Ważnym elementem aktywności Instytucji jest poszukiwanie i wspieranie śląskich artystów. Ich działania są prezentowane zarówno w regionie, jak i podczas prestiżowych wydarzeń międzynarodowych.

Organizowany przez Instytucję Festiwal od wielu lat przyciąga na Górny Śląsk zarówno artystów wybitnych, jak i młodych, utalentowanych, jeszcze niedostatecznie znanych szerszemu gronu odbiorców.  Ważnym aspektem Festiwalu jest skupienie sie na relacji pomiędzy widzem a artystą. Intymna atmosfera oraz unikatowa sytuacja, w której artysta jest dosłownie na wyciągnięcie ręki, charakteryzują szereg wydarzeń, w tym koncertowy cykl „Kameralnie”, podczas którego w niezwykłej scenerii niecodziennych miejsc przybliżamy artystów u progu kariery.